all is not lost

ewidentnie przegiąłem. trzy miesiące mnie tu nie było. im dłuższa przerwa, tym ciężej wrócić do pisania. podsumowując – ostatnie miesiące to wakacje (hehe kiedy to było?), wypuszczenie mixtejpu, wyprawa autem do Niemiec na bardzo udany gig slamowy i warsztaty slamowe w Mielcu. wróciliśmy z regularnymi slamami poetyckimi w Warszawie w nowej formule “co slam, to inny klub” – chcemy w ten sposób odświeżyć siebie i publiczność. ostatni tydzień to też slam poetycki w Teatrze Powszechnym – pierwszy raz prowadziłem slam w foyer teatru i wyszło lepiej niż mogłem przypuszczać.

przyszłość to support przed Sagem, 10. edycja Spoke’N’Word Festivalu i coroczne warsztaty w Zakopenem.

jeśli chodzi o regularne nagrywanie – things fell apart. projekty grupowe będące w drodze są pod dużym znakiem zapytania i to chyba chwila, żeby zacząć iść w stronę rzeczy mniejszych, 2-3 osobowych. szczegółów nie zdradzę, bo możemy nie sprostać oczekiwaniom. however all is not lost – dziś nagrywaliśmy ujęcia na wideo promujące turntablistyczny projekt DJ Ace’a “Cut Addix”. wyszedł też jeden gościnny występ sprzed roku.

Play it again, Slam. #vscoaddix #vsco #woodygoldberg

nie ukrywam, że większość mojego czasu ostatnio spędzam z rodziną (!). sprawia mi to wiele satysfakcji. tak wiele, że kto wie czy nie rzucę wszystkiego innego (yeah, right).
z braku wolnego czasu w głowie precyzuje mi się kierunek w którym chcę iść z “muzyką” – zobaczymy jak zweryfikuje to rzeczywistość. póki co, wolę tajemniczo zaklinać niż zdradzać niepewne szczegóły.

jesień, zima. #nanowrimo odpada, ale #movember jest grany. widocznie łatwiej stać się Januszem niż Januszem L. Wiśniewskim ixde.

Posted in blog | Leave a comment

in madness we shall reign

ostatni miesiąc spędzam samotniej niż zwykle. przez to miałem czas napisać i nagrać wszystko na mixtape TrueSzczurs z Junesem, Jeżem i Acem (wypuszczamy to we wrześniu pewnie) – jedna płyta ode mnie na bank wyjdzie już w tym roku więc średnia wyrobiona. wyszła jedna gościnka (SJS2), drugą nagrałem na nadchodzący rylis Kecaja i Mysty, trzecią na Cut Addix (turntablistyczny projekt Ace’a). na skwer.org dwie nowe produkcje – Palmer Eldritch z Justyną Sylwią (ciekawe jaką oni mają średnią płyt na rok?) i stara rzecz Elabsów – “Zarys”. słucham ich tekstów i nic się nie zmieniło w tej Polsce od 2009 #wielkieodkrycie. zahaczyłem też o koncert Phila Anselmo i spotkałem tam Temzkiego – w końcu będę miał z kim chodzić na metalowe koncerty (jego reakcja była podobna ;) next stop Machine Head ale to już w większym składzie.

skupmy się na przyszłości. zaczynamy pisać na Rap Addix, więc pewnie też szybko się ogarniemy i nagramy na te DWA bity, które mamy #stawiamynasingle. szykuje się też projekt zagadko-niespodzianka w składzie TrueSzczurowym, bo jak nie nagrywasz czegoś raz w tygodniu to byłoby dziwinie (pozdro Janek! pozdro Bobeque!). przyszłość to też pewien koncertowy support, którym się jaram strasznie, ale to pod koniec roku jak wszystko pójdzie OK. w końcu dotarło do mnie winylowe “Nie Uciekniesz”, szkoda że nie mam gdzie odsłuchać heh. wypuścimy też niebawem fajny rylis na skwer.org – miejmy nadzieję, że nie przemknie niezauważenie.

#wtf #wow #spoko

w życiu typowa dwubiegunka. raz chcę mi się to wszystko rzucić, następnego dnia plany na 3 kolejne płyty. brakuje mi pisania spoken wordów, ale bez odpowiedniego pomysłu czy muzyki nie chcę nawet do tego podchodzić. rap jest łatwy i przyjemny, ale tęsknię za jakąś odskocznią. w ogóle jakoś ostatnio tak ponuro i tępo na świecie. urlop za dwa tygodnie – może coś nowego się wykluje, jakiś nowy plan ucieczki #escapeartist

PS: NIE PYTAJ O SKWERBOMBING!!11jedę

Posted in blog | Leave a comment

underground like a collider

zacznę standardowo pisząc o tym jak długa była ta przerwa od pisania na blogu. TAAAKAAA DŁUGA!

chromologicznie idąc – najpierw zniszczyliśmy takim kawałkiem. me likey likey go bardzo. potem odświeżyliśmy bloga skweru mądralińskim wpisem o muzyce i dobrym wywiadem z Młodzikiem (na którego płycie z Junesem będę gościnnie wylewał pomyje na raperów #drugapłytamachinehead)

ostatnie miesiące to też wyczekiwanie płyty Soulpeta “Soul Raw” (dziś przyszła, jest mistrzem, prawie przejechałem staruszkę bengując ją w aucie – PŁYTĘ, NIE STARUSZKĘ HEHE) no i remiksy Mołotofskiego, które wjechały na skwer nareszcie wczoraj (see what I did there?).

Breakfast on the rocks #InstaSize #reykjavik #iceland #vsco #vscoiceland

resztki energii do robienia czerpię obecnie z wyjazdu spoken wordowego do Reykjaviku. coś niesamowitego. miejsce, ludzie, brak pełnoprawnej nocy, deszcz w poziomie. po raz pierwszy też występowałem sam miksując sobie muzykę na scenie. dodaje to sporo mocy występom i będę chciał iść w tę stronę z kolejnymi występami spoken wordowymi. independent as fuck. z występu jestem zadowolony – Bragiemu też się podobało huehue ;)

ostatnie dni to ciągłe odnajdywanie się w świecie ojcowania + mnóstwo pracy w pracy. i to są niby dwie dobre wymówki, żeby nie robić już nic poza tym, ale fuck that. wczoraj położyłem małego, puściłem mu coś pod co piszę na mixtape Junes/Jeż/DJ Ace i mam pierwszą zwrotkę. da się, ale nie jest tak kolorowo jak na wcześniejszym rejonie. czyli na razie zmagam się z tym, gościnkami i WIECZNYM OGARNIANIEM SKWERBOMBINGU POZDRO ZASPAŁ POZDRO ROWLF NIE SKOŃCZYMY TEGO WIERZĘ. w planie koncerty (Phil Anselmo, Machine Head, Danny Brown niestety nie :/) i warsztaty slamowe gdzieś w Polsce.

Posted in blog | Leave a comment