I’ll take it from here

nigdy nie ukrywałem, że istnieją ważniejsze rzeczy niż pisanie i nagrywanie głodnych kawałków – ostatnie pół roku prawie w całości poświęciłem dwóm ogromnym życiowym zmianom.
pierwsza to zmiana pracy. już w zeszłe wakacje postanowiłem coś zmienić i zacząć szukać nowego zajęcia. okazało się, że porządne szukanie pracy to czynność na 1/4 etatu po tym jak już kładliśmy synka spać. na szczęście udało mi się znaleźć dokładnie to czego szukałem i po okresie próbnym podpisać umowę na czas nieokreślony (dosłownie tydzień temu).
głównym czynnikiem motywującym mnie do zmian było zbliżające się przez ostatnie 9 miesięcy wydarzenie – dwa tygodnie temu na świat przyszła moja córeczka, więc jesteśmy już teraz poważną rodziną (2+2+2koty). skłamałbym natomiast pisząc, że zupełnie nic na boku nie pisałem/nagrywałem/ogarniałem.

najnowsze gościnne produkcje możecie sprawdzić na soundcloudzie – znajdziecie tam też odkopane z mariańskiego archiwum nagranie naszego występu jako ddekombinacja podczas Asymmetry Festu w 2012 roku. rekombi obecnie zajęty jest podróżami po świecie, ale znaleźliśmy dla siebie kilka godzin podczas jego pobytu w warszawie i nagraliśmy kawałek, który może się ukaże a może nie – wiadomo, ddekombinacja

w międzyczasie wyskoczyło kilka wzmianek o moich rzeczach tu i ówdzie – większość wrzuciłem do działu ‘prasa’, natomiast i tak najfajniej czyta się takie teksty na blogach.

jakoś na początku marca załapałem się też na ciekawy projekt Polskiej Akcji Humanitarnej. z powodu krótkiego deadline’u text napisany na jednym kolanie i nagrany na drugim, it was fun though.

#Pansofia reedycja wrzesień 2015

A photo posted by wojtekidd (@wojtekidd) on

zaczęliśmy ogarniać reedycję Pansofii – mam nadzieję, że wypuścimy ją do końca września, natomiast gwarancji nie daję – wszystko ostatnio jest bardzo płynne, brak mi wolnego czasu na cokolwiek.

przez ostatnie miesiące zupełnie świadomie odciąłem się od tej całej otoczki internetowo-rapowej, o którą zahaczyłem w ‘okresie Raque Addix’. z chłopakami jestem w kontakcie, natomiast nie wygląda na to żebyśmy szybko coś razem zrobili. ja sam staram się być zajęty pisaniem i nagrywaniem na wspólny STRASZNIE MEGATAJNY projekt i dopóki go nie zamkniemy w 90% to nie zamierzamy wypuścić pary z ust. próbujemy nim cofnąć się do zabawy muzyką jaka napędzała nas jeszcze zanim polski hip-hop zrobił upload na chmurę #cloudrap (CO?).

w głowie (od roku/dwóch) dojrzewam do zaczęcia jakiejś swojej solowej rzeczy, czegoś na tyle oddalonego od rapu, na ile się tylko uda. czekam też na motywację w postaci nowego krążka Saula. przydałoby się też odświeżyć design tego bloga…

Edit: w ramach celebracji zakopania studiów doktoranckich głęboko w piachu, umieściłem na Medium mój jedyny pejper. może kogoś to zainterere…

Posted in blog | Leave a comment

to be kind, rewind

ostatnie trzy tygodnie pełne były ‘roboty’. pierwszy przystanek to wrocław – support przed sagem francisem na before asymmetry. odbębniliśmy kilka prób z cruzem i pstykiem, co zaowocowało przyzwoitym koncertem imo. sage zniszczył swoim show jak i serdecznością (w nagrodę dostał ode mnie płytę i stikera skweru heh). ja natomiast naładowałem się spełnieniem jednego z gówniarskich marzeń i dobrą energią ludzi zebranych na tej imprezie. Dokerzy Kozanów for the win! co ciekawe, udając się po imprezie na after Jazztopada wylądowałem na scenie mówiąć spoken wordy do akompaniamentu jazzowego impro. WYSTARCZYŁO WYJŚĆ Z DOMU!

tydzień potem odbyła się już 10. edycja Spoke’N’Word Festivalu. w tym roku nie byłem zaangażowany w organizację, więc przyszedłem na gotowe. poziom slamu bardzo wysoki (co miło zaskoczyło) + bardzo fajny show przygotowany przez poetów z Polski i reszty Europy. nagrania pewnie niebawem ukażą się na profilu Spoke’N’Word Festivalu, także watch this space.

ten tydzień to coroczne warsztaty slamowe z młodzieżą z Zakopanego. to był już 6 raz jak pojechaliśmy tam z Estragonem uczyć młodych slamować. spotkaliśmy naszych ‘absolwentów’ z pierwszych warsztatów, którzy są w połowie studiów a my zaczynaliśmy z nimi zajęcia jak byli w pierwszej klasie gimnazjum (!). we ain’t getting any younger.

CAŁY SAGE BYŁ PRZY TYM! #vscoaddix #vzco

A photo posted by wojtekidd (@wojtekidd) on

w międzyczasie w sieć wjechało kilka kawałków z moim udziałem. obydwie rzeczy z nadchodzących płyt z obozu Rap Addix (Acrux / Cut Addix). płyt, które ściągnąć będzie można ze skwer.org, a jedną z nich można już odsłuchać. jeszcze przed końcem roku na skwerze ukaże się płyta Verona (na której też jestem gościnnie). na styczeń 2015 mamy zaplanowane już dwa rylisy, ale o nich więcej po sylwestrze.
powoli składam też jakieś texty na nadchodzący MEGATAJNY (huehue) projekt. jak nie wyjdzie, to nie będzie za czym płakać.

jakbyśmy się nie widzieli do stycznia, to życzę Wam odpoczynku w grudniu.

Posted in blog | Leave a comment

all is not lost

ewidentnie przegiąłem. trzy miesiące mnie tu nie było. im dłuższa przerwa, tym ciężej wrócić do pisania. podsumowując – ostatnie miesiące to wakacje (hehe kiedy to było?), wypuszczenie mixtejpu, wyprawa autem do Niemiec na bardzo udany gig slamowy i warsztaty slamowe w Mielcu. wróciliśmy z regularnymi slamami poetyckimi w Warszawie w nowej formule “co slam, to inny klub” – chcemy w ten sposób odświeżyć siebie i publiczność. ostatni tydzień to też slam poetycki w Teatrze Powszechnym – pierwszy raz prowadziłem slam w foyer teatru i wyszło lepiej niż mogłem przypuszczać.

przyszłość to support przed Sagem, 10. edycja Spoke’N’Word Festivalu i coroczne warsztaty w Zakopenem.

jeśli chodzi o regularne nagrywanie – things fell apart. projekty grupowe będące w drodze są pod dużym znakiem zapytania i to chyba chwila, żeby zacząć iść w stronę rzeczy mniejszych, 2-3 osobowych. szczegółów nie zdradzę, bo możemy nie sprostać oczekiwaniom. however all is not lost – dziś nagrywaliśmy ujęcia na wideo promujące turntablistyczny projekt DJ Ace’a “Cut Addix”. wyszedł też jeden gościnny występ sprzed roku.

Play it again, Slam. #vscoaddix #vsco #woodygoldberg

nie ukrywam, że większość mojego czasu ostatnio spędzam z rodziną (!). sprawia mi to wiele satysfakcji. tak wiele, że kto wie czy nie rzucę wszystkiego innego (yeah, right).
z braku wolnego czasu w głowie precyzuje mi się kierunek w którym chcę iść z “muzyką” – zobaczymy jak zweryfikuje to rzeczywistość. póki co, wolę tajemniczo zaklinać niż zdradzać niepewne szczegóły.

jesień, zima. #nanowrimo odpada, ale #movember jest grany. widocznie łatwiej stać się Januszem niż Januszem L. Wiśniewskim ixde.

Posted in blog | Leave a comment