in madness we shall reign

ostatni miesiąc spędzam samotniej niż zwykle. przez to miałem czas napisać i nagrać wszystko na mixtape TrueSzczurs z Junesem, Jeżem i Acem (wypuszczamy to we wrześniu pewnie) – jedna płyta ode mnie na bank wyjdzie już w tym roku więc średnia wyrobiona. wyszła jedna gościnka (SJS2), drugą nagrałem na nadchodzący rylis Kecaja i Mysty, trzecią na Cut Addix (turntablistyczny projekt Ace’a). na skwer.org dwie nowe produkcje – Palmer Eldritch z Justyną Sylwią (ciekawe jaką oni mają średnią płyt na rok?) i stara rzecz Elabsów – “Zarys”. słucham ich tekstów i nic się nie zmieniło w tej Polsce od 2009 #wielkieodkrycie. zahaczyłem też o koncert Phila Anselmo i spotkałem tam Temzkiego – w końcu będę miał z kim chodzić na metalowe koncerty (jego reakcja była podobna ;) next stop Machine Head ale to już w większym składzie.

skupmy się na przyszłości. zaczynamy pisać na Rap Addix, więc pewnie też szybko się ogarniemy i nagramy na te DWA bity, które mamy #stawiamynasingle. szykuje się też projekt zagadko-niespodzianka w składzie TrueSzczurowym, bo jak nie nagrywasz czegoś raz w tygodniu to byłoby dziwinie (pozdro Janek! pozdro Bobeque!). przyszłość to też pewien koncertowy support, którym się jaram strasznie, ale to pod koniec roku jak wszystko pójdzie OK. w końcu dotarło do mnie winylowe “Nie Uciekniesz”, szkoda że nie mam gdzie odsłuchać heh. wypuścimy też niebawem fajny rylis na skwer.org – miejmy nadzieję, że nie przemknie niezauważenie.

#wtf #wow #spoko

w życiu typowa dwubiegunka. raz chcę mi się to wszystko rzucić, następnego dnia plany na 3 kolejne płyty. brakuje mi pisania spoken wordów, ale bez odpowiedniego pomysłu czy muzyki nie chcę nawet do tego podchodzić. rap jest łatwy i przyjemny, ale tęsknię za jakąś odskocznią. w ogóle jakoś ostatnio tak ponuro i tępo na świecie. urlop za dwa tygodnie – może coś nowego się wykluje, jakiś nowy plan ucieczki #escapeartist

PS: NIE PYTAJ O SKWERBOMBING!!11jedę

Posted in blog | Leave a comment

underground like a collider

zacznę standardowo pisząc o tym jak długa była ta przerwa od pisania na blogu. TAAAKAAA DŁUGA!

chromologicznie idąc – najpierw zniszczyliśmy takim kawałkiem. me likey likey go bardzo. potem odświeżyliśmy bloga skweru mądralińskim wpisem o muzyce i dobrym wywiadem z Młodzikiem (na którego płycie z Junesem będę gościnnie wylewał pomyje na raperów #drugapłytamachinehead)

ostatnie miesiące to też wyczekiwanie płyty Soulpeta “Soul Raw” (dziś przyszła, jest mistrzem, prawie przejechałem staruszkę bengując ją w aucie – PŁYTĘ, NIE STARUSZKĘ HEHE) no i remiksy Mołotofskiego, które wjechały na skwer nareszcie wczoraj (see what I did there?).

Breakfast on the rocks #InstaSize #reykjavik #iceland #vsco #vscoiceland

resztki energii do robienia czerpię obecnie z wyjazdu spoken wordowego do Reykjaviku. coś niesamowitego. miejsce, ludzie, brak pełnoprawnej nocy, deszcz w poziomie. po raz pierwszy też występowałem sam miksując sobie muzykę na scenie. dodaje to sporo mocy występom i będę chciał iść w tę stronę z kolejnymi występami spoken wordowymi. independent as fuck. z występu jestem zadowolony – Bragiemu też się podobało huehue ;)

ostatnie dni to ciągłe odnajdywanie się w świecie ojcowania + mnóstwo pracy w pracy. i to są niby dwie dobre wymówki, żeby nie robić już nic poza tym, ale fuck that. wczoraj położyłem małego, puściłem mu coś pod co piszę na mixtape Junes/Jeż/DJ Ace i mam pierwszą zwrotkę. da się, ale nie jest tak kolorowo jak na wcześniejszym rejonie. czyli na razie zmagam się z tym, gościnkami i WIECZNYM OGARNIANIEM SKWERBOMBINGU POZDRO ZASPAŁ POZDRO ROWLF NIE SKOŃCZYMY TEGO WIERZĘ. w planie koncerty (Phil Anselmo, Machine Head, Danny Brown niestety nie :/) i warsztaty slamowe gdzieś w Polsce.

Posted in blog | Leave a comment

take that, suckers

dwa miesiące zleciały od ostatniego wpisu. powoli uczę się jeszcze lepszej organizacji czasu. all in all RODZICIELSTWO ZAWSZE NA PROPSIE.
udało mi się przez te dwa miesiące nawet napisać coś, nagrać dwie zwrotki – RA street singiel i kawałek na Skwerbombing w zacnym gronie (tu pokłony ślę naszemu nowemu odkryciu – Nagrywarce). jakby ktoś przegapił, to pojawił się też krótki wywiad na stronie “RapStory”. aha i jeszcze wyciekło, że będę na takim swagdaku. oh irony.

planowanie osiąga poziom naprawdę wysoki, ale dzięki temu udaję mi się wcisnąć w kalendarz kolejne warsztaty spoken wordowe w różnych miejscach, przypadkowe spotkania z ciekawymi ludźmi, i coś czym się naprawdę jaram. myślę nawet, czy nie spróbować wystąpić tam z live setem z muzyką – zobaczymy tylko czy Goldi w porę się ogarnie, bo ostatnio zajęty jest zmianem stanu skupienia.
na skwerze sporo się działo – m.in. wjechała Poema Faktu. dangerous minds think alike. trochę leczę tym wpisem wyrzuty sumienia, bo wciąż zalegam z kilkoma rzeczami (pozdro Enay, pozdro TEDx).

tyle w temacie robienia.

ostatnie dni to też sporo dziwnych emocji/wydarzeń i brak czasu, żeby się nad nimi pochylić i jakoś wyciągnąć z nich wnioski. coś czuję, że z braku czasu proces pisania zastąpi naturalnie proces myślenia. pisanie będzie myśleniem na papierze in real time.

dostałem też pewną propozycję, która postawiła mnie w dziwnym miejscu. im bardziej wszyscy mówią mi, żebym ją zaakceptował tym bardziej nie chcę tego robić. praktycznie wszystko już przesądzone w mojej głowie. najgorzej będzie mi tylko wytłumaczyć osobie trzeciej “DLACZEGO?” i “O CO MI CHODZI?”. how the f%$% should I know…

Posted in blog | Leave a comment