take that, suckers

dwa miesiące zleciały od ostatniego wpisu. powoli uczę się jeszcze lepszej organizacji czasu. all in all RODZICIELSTWO ZAWSZE NA PROPSIE.
udało mi się przez te dwa miesiące nawet napisać coś, nagrać dwie zwrotki – RA street singiel i kawałek na Skwerbombing w zacnym gronie (tu pokłony ślę naszemu nowemu odkryciu – Nagrywarce). jakby ktoś przegapił, to pojawił się też krótki wywiad na stronie “RapStory”. aha i jeszcze wyciekło, że będę na takim swagdaku. oh irony.

planowanie osiąga poziom naprawdę wysoki, ale dzięki temu udaję mi się wcisnąć w kalendarz kolejne warsztaty spoken wordowe w różnych miejscach, przypadkowe spotkania z ciekawymi ludźmi, i coś czym się naprawdę jaram. myślę nawet, czy nie spróbować wystąpić tam z live setem z muzyką – zobaczymy tylko czy Goldi w porę się ogarnie, bo ostatnio zajęty jest zmianem stanu skupienia.
na skwerze sporo się działo – m.in. wjechała Poema Faktu. dangerous minds think alike. trochę leczę tym wpisem wyrzuty sumienia, bo wciąż zalegam z kilkoma rzeczami (pozdro Enay, pozdro TEDx).

tyle w temacie robienia.

ostatnie dni to też sporo dziwnych emocji/wydarzeń i brak czasu, żeby się nad nimi pochylić i jakoś wyciągnąć z nich wnioski. coś czuję, że z braku czasu proces pisania zastąpi naturalnie proces myślenia. pisanie będzie myśleniem na papierze in real time.

dostałem też pewną propozycję, która postawiła mnie w dziwnym miejscu. im bardziej wszyscy mówią mi, żebym ją zaakceptował tym bardziej nie chcę tego robić. praktycznie wszystko już przesądzone w mojej głowie. najgorzej będzie mi tylko wytłumaczyć osobie trzeciej “DLACZEGO?” i “O CO MI CHODZI?”. how the f%$% should I know…

Posted in blog | Leave a comment

an xiety

myślę o wszystkim jednocześnie i nie jest to łatwe.
od kilku miesięcy przygotowujemy się na przybycie nowego członka rodziny. well – now you know.
nie da się na to przygotować. można wszelkim działaniem zagłuszać obawy. czeka nas ciekawy czas. after all it’s all about time, isn’t it?
chciałbym napisać coś więcej, ale zupełnie nie wiem w jaki sposób. czuję, że jestem gdzieś pomiędzy i więcej będę w stanie z siebie wydusić jakoś za kilka miesięcy.

Four leaf cover #vscocam #cvsocam

śledźcie skwer.org, bo wyjdzie kilka zupełnie niezapowiadanych niespodzianek.
z rzeczy popracowych to ostatnio pochłania mnie bardziej ogarnianie życia i kursów na codecademy niż pisanie. w ten weekend nagrałem trzy zwrotki. prędkość kończenia tych wszystkich projektów gościnnych i skwerbonkowych jest tak zabawna jak cała rap scena na czele z “producentami” znikającymi gdy nagle się okazuję, że podpisywali się pod kradzionymi bitami.

największym dla mnie teraz wyzwaniem jest napisanie textu na TEDx Wrocław (Łoooooo) i to po angielsku (Łooooooooooo) – zacząłem dziś od jakiegoś konceptu. prześpię się z tym i zobaczymy czy podołam.

cisza przed burzą. ostatni tydzień to też kumulacja wydarzeń, które robią ze mnie jeszcze większego sceptyka.

Posted in blog | 3 Comments

wave at the stars

piszę teraz, bo jak nie teraz to w 2014 kolejny wpis dopiero. ostatni miesiąc zleciał ekspresowo. szwędałem się trochę po polsce. Poznań dla jaj. Trójmiasto na koncertowo – Behemoth (disco polo in black) i Napalm Death (ciężej i siermiężnej). potem zahaczyliśmy z Estragonem o Kraków, gdzie prowadziliśmy slam i warsztaty. slam bardzo fajny poziom, miło było się też spotkać ze skwerusami i poznać w końcu Danego aka Głos Z Kasety. Następnego dnia kręciliśmy z Palmerami teledysk na ich nadchodzącą produkcję. zmarzłem jak nigdy, ale całość ma być inspirowana “Stalkerem” Tarkowskiego, więc ciekaw jestem jak wyjdzie. pierwszy raz też będzie prawdziwe wideo z moją mordą, co pewnie znacznie zwiększy jego bounce rate. w Krakowie spędziłem też sporo czasu z Enayem, strasznie to było inspirujące i poukładało mi kilka rzeczy w głowie, pootwierało nowe klapki. zobaczymy jak daleko to pociągnę. na razie dostałem pętlę drum’n'bassowo dubującą…
z Krakowa wylądowaliśmy w Zakopanem – coroczne warsztaty slamowe z młodymi. było jak zwykle super, podładowaliśmy baterie, pozyskaliśmy nowe zapasy wiary w ludzi, postawiliśmy wódkę Ricardo, sterroryzowaliśmy PKS słabym freestylem do 2giej w nocy, wymieniliśmy poglądy z wycieczką ludzi z Korei Południowej, coś tam jeszcze pewnie słabo kojarzę.
na miejscu powrót do rzeczywistości i kilka dobrych imprez z Flintem i Primem, Addixami (poszerzony skład od dziś!) i tak to idzie. zapomniałem wspomnieć, że nagrałem z Zaspałem kawałek na składaka “Swag jak skurczybyk”. nawet się jaram.

One man listening party #rapijegosobowtór #rapaddix #skwer

internety nakłoniły mnie do zrobienia CD “Rap i Jego Sobowtór”, co gorsza do zrobienia go w 500 sztukach. zawsze spoko – poskładam z niego i “Dział Zabranych” szafki na książki, albo zacznę sprzedawać te CD jako ANTYRADARY. ruszamy ze sprzedażą w styczniu, anyway wczoraj z Jeżykiem mieliśmy małą sesję hustlerską i było bardzo spoko. tak się naładowałem, że chyba wrócę do regularnego pisania a featy się kłębią. może w święta da się to ruszyć.

i tu płynnie życzę Wam odpoczynku. my planujemy pospotykać się z ludźmi, których widujemy zdecydowanie za rzadko.

skwerbombing in progress. Soulpete kończy Soul Raw i lecimy z RA. a ja sam nie mam żadnych planów na solo release, bo dogadać się z nikim nie mogę. przede wszystkim dlatego, że sam przed sobą nie mogę zdecydować, w którą stronę to pchnąć. życie zweryfikuje. ŻYCIE WERYFIKATORZE!

PS: It’s been a hell of a year.

Posted in blog | Leave a comment