underground like a collider

zacznę standardowo pisząc o tym jak długa była ta przerwa od pisania na blogu. TAAAKAAA DŁUGA!

chromologicznie idąc – najpierw zniszczyliśmy takim kawałkiem. me likey likey go bardzo. potem odświeżyliśmy bloga skweru mądralińskim wpisem o muzyce i dobrym wywiadem z Młodzikiem (na którego płycie z Junesem będę gościnnie wylewał pomyje na raperów #drugapłytamachinehead)

ostatnie miesiące to też wyczekiwanie płyty Soulpeta “Soul Raw” (dziś przyszła, jest mistrzem, prawie przejechałem staruszkę bengując ją w aucie – PŁYTĘ, NIE STARUSZKĘ HEHE) no i remiksy Mołotofskiego, które wjechały na skwer nareszcie wczoraj (see what I did there?).

Breakfast on the rocks #InstaSize #reykjavik #iceland #vsco #vscoiceland

resztki energii do robienia czerpię obecnie z wyjazdu spoken wordowego do Reykjaviku. coś niesamowitego. miejsce, ludzie, brak pełnoprawnej nocy, deszcz w poziomie. po raz pierwszy też występowałem sam miksując sobie muzykę na scenie. dodaje to sporo mocy występom i będę chciał iść w tę stronę z kolejnymi występami spoken wordowymi. independent as fuck. z występu jestem zadowolony – Bragiemu też się podobało huehue ;)

ostatnie dni to ciągłe odnajdywanie się w świecie ojcowania + mnóstwo pracy w pracy. i to są niby dwie dobre wymówki, żeby nie robić już nic poza tym, ale fuck that. wczoraj położyłem małego, puściłem mu coś pod co piszę na mixtape Junes/Jeż/DJ Ace i mam pierwszą zwrotkę. da się, ale nie jest tak kolorowo jak na wcześniejszym rejonie. czyli na razie zmagam się z tym, gościnkami i WIECZNYM OGARNIANIEM SKWERBOMBINGU POZDRO ZASPAŁ POZDRO ROWLF NIE SKOŃCZYMY TEGO WIERZĘ. w planie koncerty (Phil Anselmo, Machine Head, Danny Brown niestety nie :/) i warsztaty slamowe gdzieś w Polsce.

Posted in blog | Leave a comment

take that, suckers

dwa miesiące zleciały od ostatniego wpisu. powoli uczę się jeszcze lepszej organizacji czasu. all in all RODZICIELSTWO ZAWSZE NA PROPSIE.
udało mi się przez te dwa miesiące nawet napisać coś, nagrać dwie zwrotki – RA street singiel i kawałek na Skwerbombing w zacnym gronie (tu pokłony ślę naszemu nowemu odkryciu – Nagrywarce). jakby ktoś przegapił, to pojawił się też krótki wywiad na stronie “RapStory”. aha i jeszcze wyciekło, że będę na takim swagdaku. oh irony.

planowanie osiąga poziom naprawdę wysoki, ale dzięki temu udaję mi się wcisnąć w kalendarz kolejne warsztaty spoken wordowe w różnych miejscach, przypadkowe spotkania z ciekawymi ludźmi, i coś czym się naprawdę jaram. myślę nawet, czy nie spróbować wystąpić tam z live setem z muzyką – zobaczymy tylko czy Goldi w porę się ogarnie, bo ostatnio zajęty jest zmianem stanu skupienia.
na skwerze sporo się działo – m.in. wjechała Poema Faktu. dangerous minds think alike. trochę leczę tym wpisem wyrzuty sumienia, bo wciąż zalegam z kilkoma rzeczami (pozdro Enay, pozdro TEDx).

tyle w temacie robienia.

ostatnie dni to też sporo dziwnych emocji/wydarzeń i brak czasu, żeby się nad nimi pochylić i jakoś wyciągnąć z nich wnioski. coś czuję, że z braku czasu proces pisania zastąpi naturalnie proces myślenia. pisanie będzie myśleniem na papierze in real time.

dostałem też pewną propozycję, która postawiła mnie w dziwnym miejscu. im bardziej wszyscy mówią mi, żebym ją zaakceptował tym bardziej nie chcę tego robić. praktycznie wszystko już przesądzone w mojej głowie. najgorzej będzie mi tylko wytłumaczyć osobie trzeciej “DLACZEGO?” i “O CO MI CHODZI?”. how the f%$% should I know…

Posted in blog | Leave a comment

an xiety

myślę o wszystkim jednocześnie i nie jest to łatwe.
od kilku miesięcy przygotowujemy się na przybycie nowego członka rodziny. well – now you know.
nie da się na to przygotować. można wszelkim działaniem zagłuszać obawy. czeka nas ciekawy czas. after all it’s all about time, isn’t it?
chciałbym napisać coś więcej, ale zupełnie nie wiem w jaki sposób. czuję, że jestem gdzieś pomiędzy i więcej będę w stanie z siebie wydusić jakoś za kilka miesięcy.

Four leaf cover #vscocam #cvsocam

śledźcie skwer.org, bo wyjdzie kilka zupełnie niezapowiadanych niespodzianek.
z rzeczy popracowych to ostatnio pochłania mnie bardziej ogarnianie życia i kursów na codecademy niż pisanie. w ten weekend nagrałem trzy zwrotki. prędkość kończenia tych wszystkich projektów gościnnych i skwerbonkowych jest tak zabawna jak cała rap scena na czele z “producentami” znikającymi gdy nagle się okazuję, że podpisywali się pod kradzionymi bitami.

największym dla mnie teraz wyzwaniem jest napisanie textu na TEDx Wrocław (Łoooooo) i to po angielsku (Łooooooooooo) – zacząłem dziś od jakiegoś konceptu. prześpię się z tym i zobaczymy czy podołam.

cisza przed burzą. ostatni tydzień to też kumulacja wydarzeń, które robią ze mnie jeszcze większego sceptyka.

Posted in blog | 3 Comments